Amerykańska potęga

Wojna handlowa między USA i Chinami to obecnie najciekawszy temat światowej ekonomii. Kto ją wygra, a kto przegra? Kto odniesie największe z niej korzyści?

Według mnie wygra ją Ameryka. Zapewne zapytacie dlaczego. Przecież na czele USA stoi człowiek, który jest skrajnym populistą, szowinistą, antysemitą oraz najbardziej nieodpowiedzialnym i nieprzewidywalnym politykiem jakiego znamy. Czy na pewno? A może to tylko przekaz medialny, który słychać w telewizorze. Według mnie Ameryce przydarzył się najlepszy prezydent od kilkudziesięciu lat. Osobiście chciałbym mieć takiego „populistę” na czele naszego państwa. Populistę, który obniża podatki i tnie pomoc socjalną wprowadzoną za prezydenta Baraka Obamę. Donald Tramp to postać wybitna. Czytając ostatnio jego książkę „Dlaczego chcemy byś był bogaty” doszedłem do wniosku to jeden z większych wizjonerów na naszej planecie. Połączenie liberała ekonomicznego i jednocześnie człowieka, który otwarcie mówi, że islam to zagrożenie dla świata zachodu, świadczy o tym, że jest osobą wysoce inteligentną. Po jego kolejnych ruchach widać, jak z chirurgiczną precyzją wykonuje swoją strategię rządzenia.

Jedną z jego pierwszych decyzji było postawienie muru na granicy z Meksykiem. Decyzja według mediów „niehumanitarna”. Co złego w tym, że nie pozwala by przez zieloną granicę przechodzili kryminaliści, nielegalni imigranci i szmuglerzy narkotyków? Ja osobiście nie wiem, dba przecież o bezpieczeństwo swojego kraju.

Kolejną decyzją było zakaz wjazdu dla obywateli niektórych krajów muzułmańskich do USA. Rasista? Nie. Po prostu nie chce,by kolejni idioci z wiarą na ustach wysadzali się lub strzelali do obywateli jego kraju. Islam to religia zabijania i świętej wojny, powinna być więc tępiona na każdym kroku.

Mądrą decyzją była likwidacja przymusowej polisy zdrowotnej Obamacare. Zgodnie z doktryną liberalną ubezpieczenia socjalne nie powinny być obowiązkowe bo zwiększają koszty pracy, a więc koszty przedsiębiorstw. W liberalnej gospodarce to obywatel ma sam zadbać o siebie i swoje życie, a nie państwo. Światowa potęga USA wyrosła właśnie na liberaliźmie gospodarczym, co Trump mądrze przywraca.

Kolejnym punktem zwrotnym amerykańskiej gospodarki jest obniżenie w tym roku podatków, głównie dla przedsiębiorców. Trump jako przedsiębiorca z kilkudziesięcioletnim doświadczeniem wie, że to przedsiębiorcy budują siłę i potęgę państwa. Obniżając im podatki w rzeczywistości buduje się prawdziwy dobrobyt całego społeczeństwa.

Przygotowania do wojny.

Trump dobrze wie, że zgodnie z książką Sun Tzu „Sztuka wojny” do wojny się nie przystępuje, jeśli się do niej nie przygotowało. Jak już pisałem Trump jest bardzo inteligentnym i dobrym strategiem. Do wojny przygotował się więc bardzo dobrze. Przedsiębiorcom przygotował niższe podatki (z 35% do 21%), a dodatkowo znacząco obniżył podatek od powrotu kapitału do USA, dzięki czemu wiele kapitału Amerykańskich firm w razie kryzysu światowego wróci do USA zamiast do rajów podatkowych.

Jako wybitny strateg Trump ustalił również czas rozpoczęcia wojny handlowej, który nie może być przypadkowy. Chiny obecnie rozwijają się bez żadnego kryzysu już przeszło 40 lat. Przedsiębiorcy z tego kraju są tak przyzwyczajeni do braku kryzysu, że kompletnie nie są na niego przygotowani. Jedyne do czego się przyzwyczaili to łatwo dostępny kredyt od państwowych banków, który zawsze dostaną na rozwój swoich firm. Chińska gospodarka jest silnie zlewarowana, a próby chińskiego rządu by to ograniczyć, w związku z wojną handlową musiały zostać zarzucone. Inne problemy Chin to bańka na rynku nieruchomości oraz niż demograficzny wywołany polityką jednego dziecka. Trump dobrze wie, że nieefektywne państwowe molochy, przyzwyczajone do opieki i protekcji partii komunistycznej, w przypadku jakichkolwiek zawirowań rynkowych popadną w wielkie kłopoty finansowe.

Przyczyny wojny.

Zapewne wielu z was by zapytało, dlaczego Trump zaatakował handlowo Chiny? Odpowiedzi jest wiele. Według mnie wojnę rozpoczęły tak naprawdę Chiny. Naruszyły przede wszystkim hegemonię dolara jako głównej waluty światowej. Jak? W marcu Chiny uruchomiły pierwsze rozliczane w juanach kontrakty typu futures na ropę. W świecie ekonomii światowej oznacza to wypowiedzenie wojny Stanom Zjednoczonym. Wiele teorii spiskowych mówi o tym, że zarówno Kadafiego w Libii jaki i Saddama trzeba było wyeliminować, ponieważ zaczęli sprzedawać swoją ropę w Euro….Czy te teorie są prawdziwe czy nie, faktem jest, że już po 2 miesiącach od wprowadzenia chińskich kontraktów na ropę Stany Zjednoczone zapowiedziały cła handlowe na chińskie produkty. Przypadek? Nie sądzę.

Inne powody powody rozpoczęcie tej wojny to przede wszystkim potrzeba zahamowania chińskiego eksportu do USA, który pozbawił pracy setki tysięcy amerykanów oraz zatrzymanie wzrostu gospodarczego Chin, by jak najpóźniej chińska gospodarka stała się pierwszą gospodarką świata. Trump jako patriota nie może przecież pozwolić na to, by to Chiny były największym światowym mocarstwem (choć w dłuższym okresie i tak oczywiście będą).

Pierwsze starcie.

Pierwsze starcie w postaci nałożenia wzajemnych ceł przez USA i Chiny zdecydowanie wygrał Trump. Wartość chińskiej waluty spadła o kilkanaście procent, a giełdy chińskiej notują solidne spadki. Inne istotne wskaźniki makroekonomiczne Chin również spadają. Odwrotną sytuację mamy natomiast w USA. Dolar umocnił się do wszystkich światowych walut, amerykańskie indeksy giełdowe są na historycznych szczytach, a bezrobocie notuje najniższe wskaźniki od kilkunastu lat. Wzrost gospodarczy ciągle przyspiesza i to pomimo kilku podwyżek stóp procentowych. Największe przedsiębiorstwa zanotowały w ciągu pół roku wzrost zysków o 40 %, co jest zgodne z moją ulubioną tezą liberalnej gospodarki, że jeśli chcesz mieć wyższe wpływy podatkowe w dłuższym okresie, to po prostu obniż podatki.

Inwestorzy światowi wiedzą dobrze, że chiński eksport do USA jest 4 razy większy niż amerykański do Chin i to właśnie Chiny najwięcej stracą najwięcej na wojnie handlowej. Innym przegranym i to może nawet większym niż Chiny będzie Unia Europejska, która kompletnie nie jest przygotowana na skutki tej wojny. Jej socjalna polityka gospodarcza oznacza w razie spowolnienia gospodarczego dalsze zadłużanie, a być może i bankructwo niektórych krajów jak np. Włochy. Jak więc widać długookresowe skutki wojny celnej są trudne do przewidzenia i w scenariuszu negatywnym mogą zakończyć się potężnym kryzysem światowym. A że kryzysu już dawno nie było, jest raczej pewne, że jest on już bliżej niż niektórym się wydaje…

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *