Czas prawdy

Dla obserwatorów polskiej gospodarki październik 2017 r. to miesiąc przełomowy. Od tego właśnie miesiąca za wszystko co się dzieje w gospodarce, będzie odpowiadał obecny rząd.

Po pierwsze mija 2 lata od wygranych wyborów przez PIS. Każdy dobrze wykształcony ekonomista wie, że efekty pracy rządu widać właśnie dopiero po 2 latach. Dlaczego tak się dzieje? Podam na przykładzie. Załóżmy, że jesteśmy przedsiębiorcą i planujemy wybudować fabrykę. Zanim to nastąpi musimy najpierw przeanalizować gdzie chcemy ją postawić, wysłać do gmin zapytanie o ewentualne zachęty do inwestowania w danym miejscu (ulgi, uzbrojenie działek itp). Następnie kupujemy działkę budowlaną. Kiedy już wybierzemy miejsce, trzeba mieć projekt architektoniczny, zebrać niezbędne pozwolenia, no i rozpisać przetarg na budowę. Mijają kolejne miesiące budowa się zaczyna. W następnej kolejności trzeba znaleźć pracowników. Jak ich się już znajdzie, część z nich trzeba jeszcze przeszkolić. Następnie następuje rozruch próbny fabryki, zgrywanie procesów produkcyjnych i dopiero po tym wszystkim fabryka działa i zwiększa PKB kraju. Jak widzimy od podjęcia decyzji o inwestycji do jej powstania mija najmniej 2-3 lata. Dopiero po tym okresie możemy więc powiedzieć że jakiś rząd (a włąsciwie jego decyzje) miał jakikolwiek wpływ na gospodarkę (dobry lub zły) i czy stworzył im dobre warunki do inwestycji.

Październik 2017 jest przełomowy rówznież z względu na wprowadzenie reformy emerytalnej. W sytuacji, gdy coraz więcej pracodawców nie może znaleźć pracownika wysyłanie kolejnych 250 000 na emeryturę jest przedsięwzięciem tak niedorzecznym, że zakrawa na zdradę narodową. Rząd wyliczył ten koszt na 10 mld. Zapomniał wyliczyć że dla gospoarki to koszt co najmniej 20 mld, bo resztę kosztów dopłacą firmy swoimi zwiększonymi kosztami pracowniczymi rosnącymi w tempie dwucyfrowym. Opisałem wcześniej w moich artykułach jaki wpływ ma ta reforma na nasze przyszłe życie.

Październik 2017 jest również przełomowy z tego powodu, że to właśnie w tym miesiącu rozpoczną się prawdziwe koszty 500+. Czemu akurat w tym miesiącu? Odpowiedz jest prosta. Reforma 500+ została zatwierdzona przez parlament w styczniu 2016. Każda kobieta od tego miesiąc mogla więc wiedzieć, że dostanie 500zł za każde kolejne dziecko. Najłatwiej to opisać na przykładzie więc lecimy. Pani Basia ma dwójkę dzieci i zarabia minimalną krajową (czyli 1600zł na rękę) w jakiejś niewolniczej fabryce postawionej przez Niemca w specjalnej strefie ekonomicznej. W styczniu 2016r. dowiaduje się, że będzie dostawać 500+. Jeśli pani Basia jest mądra i lubi dzieci, a jej mąż nie ma więcej niż 3200zł netto pensji to zachodzi w ciążę. Mija 9 miesięcy i w październiku 2016 r. rodzi się jej dzidzia. Kolejny rok mija na macierzyńskim (ocywiście płatnym macierzyńskim) i następuje październik 2017. Pani Basia składa wypowiedzenie, bo za takie pieniądze tylko frajer by pracował w systemie zmianowym od poniedziałku do soboty. Miesięcznie za 500+ ma 3×500=1500 zł + zasiłki rodzinne za trójkę dzieci 350 zł (bo dochód na członka rodziny poniżej 640 zł) + plus dodatkowa ulga podatkowa na dziecko odliczona z pensji męża ok 80 zł. Jeśli odliczyć żłobek/przedszkole/niańkę bo siedzi w domu jest kolejne min 200 zł do przodu + średnio 100 zł odpada za dojazdy do pracy. Sumując zarabia 1940 zł i ma mniejsze koszty życia minimum o 300 zł. Razem jest do przodu ponad 600 zł w porównaniu do czasów kiedy pracowała. Oczywiście trzeba ponieść koszty kolejnego dziecka, ale przy trzecim są już one znacznie mniejsze niż przy pierwszym (ciuchy, wózki itp po poprzednikach). Nie dość, że zarabia więcej, to jeszcze dzieci przebywają z matką, a mąż ma prawdziwą kobietę w domu czekającą na niego codziennie z gorącym obiadem . Same plusy :).

Jak więc widać od października tego roku wszystkie efekty dobrej zmiany będą widoczne i będą narastały z każdym miesiącem, bo część emerytów chce odejść z pracy z końcem roku natomiast duża ilość matek zaszła w ciążę od kwietnia 2016 roku, kiedy rozpoczęło się wypłacanie świadczenia 500+ i zobaczyły, że to się dzieje naprawdę. Wszystkie dane ekonomiczne, które zaczną spływać od listopada 2017r. (za miesiąc październik) albo potwierdzą że obrana przez PIS droga jest słuszna, albo że dobra zmiana jest tylko z nazwy i wejdziemy w kryzys jakiego od 40 lat w Polsce nie było.

3 thoughts on “Czas prawdy”

  1. No dobra… To skoro jest tak źle to czemu jest tak dobrze? Wiem że to co robią pisowcy to podkładanie do pieca ktory moze zaraz eksplodować , ale a razie wszystko im się spina bardzo dobrze. I Gapińskico sztucznie zaniża stopyprzez co latwiej im rolowac długie, dewaluować 500+, emerytury czyli sztywne wydatki. Ciekaw jestem jaka bedzie inflacja w czerwcu bo w tym tempie to szybko dojdziemy do 5%rdr jeśłi szybko nie zaczną podnosić stóp. Kontrakty FRA wyceniają podwyżkę ale dopiero gdzies na wrzesień, październik. dotego czasu te pisowskie łajzy całkowicie zrujnuja dorobek życia wiekszosci oszczędzajacych Polaków i porobią banki na giełdzie i nieruchomosciach jakich w tym kraju jeszcze nie widziano

    1. Nawet Glapiński nie wygra z rynkiem i spekułą. Jeżeli inflacja będzie 5%, a złoty się osłabi o 10-15% nie będzie miał wyboru i będzie musiał podwyższyć stopy. Poza tym kto będzie kupował polskie obligacje jak np amerykańskie o wysokim raitingu będą lepiej oprocentowane (tam cały czas zwiększają stopy)? Polskie banki moze kupią więcej obligacji, ale wtedy przestaną dawać kredyty, a więc gospodarka i tak siądzie. Jak podwyższy stopy procentowe mocno (a badzie do tego wkońcu zmuszony), to tym co zaciągneli niedawno kredyty na 30 lat pozostanie tylko modlitwa…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *